Co to jest Blue Monday? Historia strasznej ściemy

Styczeń się jeszcze nie skończył, a w tym roku, musicie przyznać, zima nas nie rozpieszcza. Kto nie zaznał bliższej relacji z antybiotykiem, czosnkiem i miodem niech się zgłosi! W związku z tym chciałabym opowiedzieć Wam o jednym z ciekawszych kłamstw, w które masowo wierzymy. A mianowicie o Blue Monday.

Raczej nieczęsto stosuje się algorytm lub równanie w celu określenia stanu psychicznego człowieka. Hmmm… właściwie to nie stosuje się w ogóle. Z wyjątkiem jednego, jedynego w swoim rodzaju, najbardziej depresyjnego dnia w roku, bijącego na głowę wszystkie piątki trzynastego, zwanego Blue Monday.

Skąd się wzięła nazwa Blue Monday?

Nie chodzi tu o kolor niebieski (od samego początku pisania chodzi mi po głowie piosenka „do łezki łezkaaaa, aż będę niebieskaaaa, w smuuutnyyym kolorze bluuueeee”, jak się od tego uwolnić?).

Blue, według słownika Cambridge, prócz opisywania koloru niebieskiego, odnosi się do smutku. Jako przymiotnik,”blue” możemy stosować na przykład w stosunku do piosenki „blue song”, oczu „blue eyes” oraz innych przedmiotów, którym przypisujemy głęboki smutek. Tak więc Blue Monday to nic innego jak „Smutny (Depresyjny, Dołujący) Poniedziałek”.

despair-513529_1920

Kiedy przypada Blue Monday?

Dwanaście lat temu, na zlecenie agencji zajmującej się PR-em, brytyjski psycholog Cliff Arnall wymyślił pseudo-matematyczny wzór, który miał na celu wyodrębnienie najbardziej depresyjnego dnia w roku. Okazało się, że dzień ten, według magicznej formuły autorstwa Arnalla, przypada na trzeci poniedziałek stycznia.

Elementami, które znajdują się w Blue Monday formula są między innymi: odległość od ostatnich Świąt Bożego Narodzenia, długi, kurcząca się ilość pieniędzy na naszych kontach, nieprzyjemna pogoda, problem z rozpoczęciem lub utrzymaniem postanowień noworocznych i niski poziom motywacji. Nie jest to także zbytnio zadziwiające, że dzień ten przypada w poniedziałek, najmniej popularny dzień tygodnia.

 

Cóż, jesienno-zimowe miesiące zdecydowanie nie sprzyjają motywacji i dobremu humorowi, jednak chciałam zwrócić uwagę na jedną rzecz, o której często się zapomina w kontekście Blue Monday, a która to rzuca zupełnie nowe światło na ten dzień. A mianowicie skąd się wziął i jaka jest jego geneza.

A więc Blue Monday…

…wziął się z reklamy.

Biura podróży „Sky Travel”.

Formuła miała na celu zachętę do ucieczki od walącej się nam na głowę rzeczywistości w piękne i ciepłe kraje. I określa, teoretycznie, najlepszy moment na rezerwację wyjazdu wakacyjnego. Puff! Czar prysł. Nie ma czegoś takiego jak Blue Monday, nie ma czegoś takiego jak najbardziej pechowy i depresyjny dzień w roku. To zwykła blaga, ściema, żart.

A co na to twórca?

Cóż. Żałuje stworzenia tej formuły. I uważa, że ludzie padli (nie oszukujmy się, miał w tym swój niemały wkład…) ofiarą samospełniającej się przepowiedni (wierzą, że tego dnia spotka ich coś złego i nieprzyjemnego, więc się na to nastawiają i oczekują takich wydarzeń. W związku ze szczególnym wyczuleniem na negatywne zjawiska, prowokują i wybiórczo dostrzegają te zjawiska, które są właśnie negatywne, co tylko podkreśla i potwierdza ich negatywne nastawienie  stosunku do tego dnia).

Czyli daliśmy się nabrać. Arnall namawia do przygotowania się do nadchodzącej wiosny, poszukiwań własnego potencjału i budowania motywacji w tych szczególnie szarych dniach.

To kolejny przykład na to, jak jest nam łatwo uwierzyć w wielokrotnie powtarzaną bujdę. Życzę Wam, żebyście odczarowali ten dzień, miesiąc, rok i życie ( 🙂 ) i uczynili je czasem Waszej motywacji i rozwoju.

Zapraszam Was na post o postanowieniach, podlinkowany powyżej i na mojego oraz PCS-owego Instagrama.

Besos!

Magda

PS: Mój Blue Monday w tym roku zaczął się nadzwyczaj przyjemnie. Czy chcielibyście się dowiedzieć jak?