Poszerz swoje horyzonty

Zgodnie z definicją Słownika Języka Polskiego, horyzont, inaczej widnoskłon, oznacza miejsce pozornego zetknięcia się nieba z ziemią lub morzem. W przenośni jest to zakres czyichś zainteresowań, przekonań czy wiedzy, to taki widnokrąg umysłowy. Horyzont oznacza nieprzekraczalną granicę naszej percepcji, myślenia, wyobrażeń, całego naszego świata. Dalej mieści się tylko to, co dla nas jest nieznane, niewyobrażalne lub nieakceptowalne.

Ja sobie wyobrażam to jako taką kopułę, w której centrum znajduje się człowiek. Gdziekolwiek spojrzy, otacza go kopuła własnych przekonań, doświadczeń, światopoglądu, wiedzy zależnych od obecnego stanowiska i obejmowanej perspektywy. Szerokość horyzontów, czyli odległość do linii granicznej do której sięga nasz wzrok, różni się u każdego z nas i zależy od wielu czynników i przyjmowanej przez nas perspektywy. Stojąc w miejscu i nadmiernie się martwiąc, będąc zaabsorbowanym własnymi codziennymi troskami, nie dostrzeżemy perspektyw, które znajdują się nieco dalej, bliżej horyzontu. Ukrywająca się w norze mysz nie dostrzeże sera znajdującego się na podłodze koło blatu kuchennego.

Skoro linia naszych horyzontów jest nieprzekraczalna, to jak się ma do tego rozwój osobisty i psychologia, które zachęcają nas do przekraczania swoich lęków i granic?

Tak naprawdę nie ma co się stresować i na siłę przekraczać własnych granic, nie ma sensu tego robić, by komuś zaimponować czy ucieszyć przyjaciela, partnera czy psychologa czy własnego wewnętrznego krytyka. Przekraczanie swoich granic stało się przecież tak popularne i zewsząd wołają do nas profesjonalni motywatorzy nakłaniając do pokonywania swoich słabości. I jest to poniekąd słuszne podejście, niemniej jednak – na przekraczanie własnych ograniczeń wpływa tak wiele czynników (aktualny nastrój, samoocena, pogoda, powodzenie w innych dziedzinach życia), że ja preferuję w swojej pracy nieco inne podejście, zdecydowanie łatwiejsze i przyjemniejsze.

A mianowicie wolę podejście inkluzywne – włączające wiedzę i nowe doświadczenia do obecnie posiadanego już pola widzenia. W taki sposób poszerzamy horyzonty i jednocześnie rozwijamy się przekraczając stopniowo własny opór wobec zmian. W jaki sposób poszerzać swoje horyzonty? Ucząc się, czytając, angażując się uważnie w wykonywaną pracę, pokonując swoje słabości, rozwijając pasje, podróżując, poznając nowych ludzi, kultury i miejsca. Planując swoją karierę, radząc sobie z trudnościami, zmieniając perspektywę i ucząc się na własnych błędach. Czyli poprzez dwa elementy:

Wiedza i Empatia

Można nazwać je mądrością i tolerancją, ale te dwie cechy są z kolei konsekwencją inwestowania w wiedzę i rozwoju empatii.

Jeśli chodzi o techniki, które mogę Wam zaproponować, polecam Wam zapoznanie się z treningiem uważności mindfulness (ale to jest temat na osobny artykuł), dziś przedstawię technikę ułatwiającą krytyczne spojrzenie na czekające nas wyzwanie i zmianę perspektywy.

Technika zmiany perspektywy, bo o niej tu mowa, to metoda, która ułatwia przygotowanie się do stresującej sytuacji takiej jak rozmowa kwalifikacyjna, negocjacje, kłótnia, trudna rozmowa z kimś bliskim. Metoda ta opiera się na poszerzeniu własnej perspektywy o spojrzenie drugiej strony. W psychologii zarządzania metoda ta nazywa się techniką zamiany ról.

A więc po pierwsze – wyobraź sobie swoją własną perspektywę:

a) Co czujesz i czego potrzebujesz?

b) Co chcesz powiedzieć?

c) Jak to powiesz?

d) Na co musisz uważać?

 

Możesz przejść przez potencjalne scenariusze dla takiej rozmowy i przygotować kilka najlepszych opcji.

A teraz część druga, moja ulubiona – wejdź w buty Twojego rozmówcy i przyjmij jego perspektywę:

 

a) Co czuje i czego może potrzebować?

b) Co może powiedzieć? Co Ty, na miejscu tej osoby miałbyś do powiedzenia?

c) Jak można to powiedzieć? Czego możesz się spodziewać?

d) Na co musisz uważać?

 

Ta część to element, który najmocniej kształtuje naszą empatię i najbardziej go lubię. Mnie osobiście (a bywam czasami porywcza) studzi głowę i pomaga przeanalizować na spokojnie sytuację.

Czas na część trzecią – perspektywa obserwatora.

Tę część również bardzo lubię, ułatwia spojrzenie na sytuację z zewnątrz, perspektywy obserwatora zewnętrznego, który nie jest związany z sytuacją emocjami i jest w stanie chłodno ocenić i zdefiniować  co tu się właściwie dzieje.

Wchodzisz w rolę zewnętrznego obserwatora, który przygląda się Waszej rozmowie.

a) Co obserwujesz?

b) Co przykuwa Twoją uwagę?

c) Czego potrzebują obie strony?

d) W jakim kierunku może zmierzyć rozmowa? Jakie będą jej efekty?

 

Zachęcam do przetestowania tej techniki. Ułatwia ona przede wszystkim znalezienie odpowiedzi na pytanie

„Ale o co chodzi?” i „Czego on/a tak naprawdę ode mnie chce?”

 

Zapraszam Was serdecznie do polubienia fanpage’a naszej firmy na facebooku, znajdziecie nas pod linkiem poniżej:

KLIK! I przechodzisz na fanpage Podkarpackiego Centrum Szkoleniowego

gdzie realizujemy naszą misję przekraczania swoich i cudzych horyzontów.

 

Dodatkowo, zapraszam Was na mój fanpage na facebooku i mój INSTAGRAM, gdzie możecie śledzić mnie od strony nieco bardziej prywatnej.

Z przyjemnością odpowiem na wszelkie Wasze pytania, zapraszam do kontaktu! 🙂

Magda

 

 

10 Komentarzy

  • Bardzo edukacyjny wpis. Jestem osobą, która chętnie uczy się nowych rzeczy, zbiera wiedzę i doświadczenia, dzięki czemu kiedyś osiągnę ogromny sukces, a dlaczego? Bo chcę! 🙂
    Pozdrawiam

  • fajna notka. Gdy tytlko chce poszerzyć horyzonty to coś staje mi na drodsze i stoje w miejscu

    skucinska-foto.blogspot.com

  • Super wpis tego mi było trzeba 🙂 bo jestem strasznym nerwusem a zapominam, że po drugiej stronie przecież jest też człowiek i plotę potem na rozmowach piąte przez dziesiąte ze stresu.

    • Dziękuję Natalia za komentarz! Cieszę się, że podoba Ci się ta metoda, mam nadzieję, że Ci pomoże! Mnie osobiście bardzo pomaga na co dzień 🙂 To wszystko jest kwestią ćwiczeń! Pozdrawiam!

  • Świetny wpis Magda! 🙂 W mojej pracy z dorosłymi duży nacisk kładę na zmianę perpektywy. Staram się pokazać osobom, które do mnie przychodzą inne spojrzenie na tę samą sprawę. Ta wymiana, która między nami zachodzi już sama w sobie poszerza horyzont. Jest też tak jak piszesz – trzeba gotowości na to, żeby wpuścić promienie, które naświetlą sprawę nieco inaczej. Działanie na ppd przymusem czy na siłę sprawia chyba jeszcze większe zawężanie horyzontów.

    Dzięki za interesujący wpis! Powodzenia w pracy!

    • Dzięki Zuza!
      Właśnie to jest fajne w tym wszystkim. Pokazanie różnicy pomiędzy „muszę” a „chcę” 🙂 Powodzenia Tobie też! 🙂

Dodaj komentarz