Rzucam pracę!

Co się stanie, kiedy odpuścisz?

W życiu zdarzyć się może tak, że dochodzimy do momentu, w którym praca denerwuje nas do tego stopnia, że wolelibyśmy odpuścić wszystko, rzucić ją w cholerę w spektakularny sposób (co później mogłoby mieć swoje odzwierciedlenie niestety na naszym świadectwie pracy…), wygarnąć szefowi to wszystko, co ćwiczyliśmy przez długie miesiące w myślach i przed lustrem. Potem rzucić wypowiedzenie szefowi na biurko, zedrzeć z siebie krawat lub zdjąć, niczym na reklamie Mentosa, szpilki, i dumnym krokiem, elegancko niczym Anne Hathaway z „Diabeł ubiera się u Prady” ruszyć boso w świat. Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, lub zająć się zarabianiem jako np. głaskacz pand w Chinach (sic!).

Znalezione obrazy dla zapytania i quit

 

Czasami może zdarzyć się inaczej. Może okazać się, że w pracy nie czujemy tak silnych emocji i frustracji. W sumie może okazać się, że w pracy nie czujemy żadnych emocji. Ani tych pozytywnych ani negatywnych. Ani ekscytacji, ani dumy, radości, złości, rozczarowania, smutku, irytacji. Nie wkurza nas nawet jedząca brokuły koleżanka na open space czy żujący głośno gumę kolega z biurka obok. Wszystko nam jedno i może się okazać, że niczym robot w trybie stand by, na przeczekaniu, spędzamy 8 godzin dziennie, snując plany, na co wydamy zarobione pieniądze, albo co zjemy na obiad. I w takim letargu spędzamy dni, miesiące i lata swojego życia.

 

Znalezione obrazy dla zapytania and suddenly i felt nothing

 

Skąd się to bierze? W następnym poście poruszę temat bliski stanom, które opisałam, czyli wypaleniu i przerdzewieniu zawodowemu. Często za jedną i drugą opisaną przeze mnie postawą kryje się długa lista rozczarowań, frustracji, złość, irytacja, konflikty, poczucie niesprawiedliwości i niedocenienia, obciążenie psychiczne, poczucie odpowiedzialności za drugiego człowieka, zmęczenie, nuda, brak wyzwań lub przeciążenie wyzwaniami, zbyt trudne lub niewymagające wysiłku wyzwania, brak możliwości dalszego rozwoju lub problemy w sferze prywatnej naszego życia. I wiele wiele więcej.

Podstawową cechą łączącą naszą dramatyczną chęć zmiany pracy i zjawisko wypalenia zawodowego jest czas. Wypalenie i nagła lub drastyczna chęć zmiany pracy nie pojawia się znikąd, bez powodu. To stany, które narastają, są mielone w naszych głowach, rozwijają się, są pielęgnowane, nie rozmawia się o nich z innymi, aż do momentu, kiedy osiągniemy swoją granicę. I wtedy albo uznajemy, że czas na zmianę albo zostajemy, ale zamieniamy się w niezaangażowanego w pracę robota.

 

To co zrobić?

I tutaj odpowiedzi jednoznacznej nie ma. Przede wszystkim zadbaj o komfort pracy zarówno swój jak i innych. Nikt nie słyszy Twoich myśli, nie wie jak się czujesz, dopóki mu tego nie powiesz. Nie oczekuj czytania w myślach od Twoich kolegów i kierownictwa. Konflikty i frustracja, o których się nie rozmawia, nie znikają. Kumulują się niczym warstewki nieco smrodliwego wysypiska śmieci, które gdy tak się nawarstwia i nawarstwia, koniec końców wybucha i smród roznosi się po całej okolicy. I w drugą stronę. Obserwuj innych, zwłaszcza osoby, które znajdują się w Twoim zespole, tak, by reagować na potencjalne konflikty na bieżąco. Nic nie działa tak dobrze, jak rozmowa. 

Ty sam wiesz, co jest dla Ciebie najlepsze. Jak się za to zabrać?

Po pierwsze – zmiana perspektywy.

Wyobraź sobie, że wychodzisz z siebie, siadasz na krześle naprzeciwko siebie i patrzysz się na siebie z zewnątrz, oczami życzliwej sobie osoby.

Co widzisz? Czy osoba, którą widzisz jest szczęśliwa? Co czuje?

Po drugie, pomyśl, czego ta osoba potrzebuje? Co doradziłbyś w takiej sytuacji swojemu najlepszemu przyjacielowi? Poczekać? Zastanowić się? Rzucać wszystko?

Jaki plan działania byś mu podsunął? Jakie cele powinien sobie wyznaczyć? Zastanów się – czy aktualnie wykonywana praca służy szczęściu i komfortowi tej osoby?

W zestawieniu – komfort finansowy („pełny żołądek”) kontra komfort psychiczny (praca satysfakcjonująca, a przynajmniej nie wysysająca z nas sił witalnych i nie trująca naszego życia i zdrowia psychicznego) zawsze należy znaleźć odpowiednią równowagę. Jeśli na ten moment jest to niewykonalne, to czego tej osobie będzie potrzeba, żeby osiągnąć ten komfort? Kursów? Studiów? Stażu? Czasu? Tak naprawdę finanse i radość z pracy nie muszą stać w opozycji wobec siebie, pytanie – w jaki sposób skorzystać z tej wiedzy i jak znaleźć taką pracę?

Ja taką pracę znalazłam i gwarantuję Wam, że jest to wykonalne.

 

Zastanów się, czy planujesz i jak planujesz? 

Jak opowiadasz o tym, co chcesz w życiu osiągnąć, zarówno na polu prywatnym jak i zawodowym. Czy myśląc o przyszłości, stan, który chcesz osiągać nazywasz celem, czy marzeniem? Czy, przykładowo, mówiąc o podróżach, mówisz o tym, że „marzy Ci się podróż dookoła Ameryki Południowej” (marzenie), czy raczej mówisz, że „do 2020 roku zbierzesz fundusze na to, żeby pojechać do Ameryki Południowej” (cel)?

Różnica pomiędzy celami i marzeniami polega na tym, że cele są skonkretyzowanymi marzeniami („chcę, zrobię to”), zaś marzenia pozostają w sferze stanów, o których osiągnięciu mówimy „chciałbym/chciałabym”. Cel jest takim urealnionym marzeniem, osadzonym w rzeczywistości, nie w sferze mrzonek i mglistych „chciałbym/chciałabym”.

Jeżeli Twoim marzeniem jest wyjazd do Ameryki Południowej, to celami, w które przekształcimy to marzenie mogą być na przykład:

-Odkładanie miesięcznie kwoty w wysokości XYZ zł w celu zebrania funduszy na pokrycie wyjazdu,
-Zapoznanie się z informacjami w internecie i blogami o podróżach, tak, by poznać Amerykę Południową od kuchni, z perspektywy doświadczonych podróżników,
-Ustalenie planu finansowego (spektrum, w ramach którego zmieścimy się z naszą podróżą).

I tak dalej i tak dalej.

I podobnie jest ze zmianą pracy. To przedsięwzięcie, które wymaga zebrania dużych nakładów siły i czasu, a także opracowania właściwej (skutecznej) strategii. Przede wszystkim zachęcam do zrobienia analizy SWOT (klik! ściągawka jest TU) i przyjrzeniu się wszystkim potencjalnym zyskom i stratom.

U mnie ten proces (analizowania, przygotowania) trwał prawie pół roku, przyznaję, nie jestem osobą, która lubi zmiany. Zdecydowanie wolę ciepełko i stabilność. Tylko co jeśli to, co jest stabilne nie daje nam ciepełka? I zaczynamy męczyć się w codziennej rutynie? Prędzej czy później, dla własnego zdrowia psychicznego, trzeba podjąć decyzję – co dalej.

Tak też wylądowałam w Szkole Trenerów i rozpoczęłam pracę w pełnym wymiarze jako trener. A teraz współprowadzę firmę i oferuję autorskie szkolenia. Ostatnie dwa lata były wielką przygodą, która była niezwykle trudna, w szczególności dla mnie, osoby kochającej stabilność. I powiem Wam, że ryzyko się opłacało. Jestem szczęśliwa i zadowolona z tego, w którym miejscu w życiu się znajduję.

A koniec końców, odkryłam w sobie, że zmiany wcale nie są takie straszne :).

Dobrych decyzji Wam życząc,

Besos,

 

Magda

Dodaj komentarz