Nie bądź kimś, z kim sam nie chciałbyś mieć do czynienia

Cześć!

I już mamy piątek! Nie wiem jak Wam, ale mnie, pomimo teoretycznie bardziej leniwej pory wakacyjnej, czas pędzi i ucieka jak szalony. Postanowiłam podzielić wpisy na blogu na dwie kategorie – piątkową psychologię i poniedziałkowy biznes i od przyszłego tygodnia w ten sposób będą pojawiać się nowe artykuły. W międzyczasie chciałam serdecznie zaprosić Was do zerknięcia na moje kanały w mediach społecznościowych, gdzie polecam literaturę z zakresu psychologii (LINK do INSTAGRAMA , LINK do FANPAGE na Facebooku) i możecie obserwować nie tylko wpisy, ale i nasze działania w naszym  Podkarpackim Centrum Szkoleniowym jak i od strony bardziej prywatnej. W ten sposób łatwiej będzie podzielić mi tutaj treści, tak, żeby odpowiadały zarówno Waszym oczekiwaniom jak i moim zainteresowaniom.

 

Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji ani okoliczności, w której człowiek nie miałby choćby najmniejszej swobody działania. – Viktor Frankl

 

Nikt nie lub działać wbrew własnej woli i własnym potrzebom. Każdy chyba pamięta opór i niechęć wobec nielubianych przedmiotów szkolnych, która potęgowała nasze w nich niepowodzenie. Działo się to dzięki, przykładowo, zjawisku samospełniającej się przepowiedni:

Najpierw wydarzyło się jakieś negatywne zjawisko związane z przedmiotem (trudność w nauce, plotki na temat nauczyciela, pierwsza negatywna ocena lub choćby nawet zbyt szybkie tempo lub niewystarczająco dokładne tłumaczenie przedmiotu). Po pierwszym trudnym doświadczeniu zaczynamy czuć niechęć wobec dalszej nauki przedmiotu i szukamy potwierdzenia wobec odczuwanej przez nas niechęci (potwierdzamy logikę odczuwanych przez nas emocji). A więc szukamy potwierdzenia dla naszej wstępnej teorii (że przedmiot jest trudny, że nauczyciel jest niesprawiedliwy lub złośliwy, że nikt nie jest w stanie nauczyć się przedmiotu, że przedmiot jest nudny). Odnalezienie sygnału potwierdzającego naszą ocenę pogłębia naszą niechęć i tak w kółko. W ten sposób kształtują się nasze postawy, które utrwalają się w ciągu życia.

Zjawisko samospełniającej się przepowiedni i potwierdzania naszych teorii, pogłębiające coraz bardziej nasz stosunek emocjonalny wobec danego zjawiska kształtuje bardzo ważne dla nas postawy życiowe (na przykład niechęć wobec jakieś osoby, wobec podejmowania nowych wyzwań, wobec psów, kotów, czy jakiejś dziedziny lub miejsca). Postawy te trudno jest zmienić ze względu właśnie na to mocne nacechowanie emocjonalne wobec danej sytuacji, osoby czy przedmiotu (stąd, posługując się nadal tymi porównaniami, niektórzy z nas, widząc niektórych nauczycieli z własnego dzieciństwa lub szkoły średniej – pomimo upływającego czasu – nie przywitaliby się z takim nauczycielem mijając się na ulicy).

Jak działa motywacja i jak wpływać na innych w takim razie w pracy?

Spokojnie, nie dajmy się zwariować, każdy ma jakieś swoje postawy i nie jesteśmy w stanie wybadać ich i zadbać o to, żeby każdy był w naszej współpracy szczęśliwy. Nie będzie tu ani słowa o magicznej psychomanipulacji.

U osób dorosłych motywacja opiera się głównie na poczuciu celu i sensu. Oznacza to, że dorośli ludzie wykazują z reguły opór wobec uczenia się nowych rzeczy lub wykonywania pewnych czynności, jeśli uważają, że są bezsensowne i nie zmierzają w żadnym (lub zmierzają w niepożądanym) kierunku. Wprowadzając zatem nowy proces, obowiązki lub zmieniając procedurę działania pamiętaj, żeby potraktować te dwie materie szczególnie uważnie. Przypomnij sobie nielubianego nauczyciela (uosobienie autorytetu, którym sami byśmy nie chcieli być. Dla mnie taki nauczyciel zachowywał się w moim odczuciu przede wszystkim nie fair i niesprawiedliwie, dlatego dla mnie osobiście ta wartość jest bardzo ważna w pracy).

Po prostu – nie bądź tym, z kim sam nie chciałbyś mieć do czynienia

W jaki sposób zadbać o to, żeby pracownicy (lub klienci) dostrzeli sens w pozornie bezsensownym? („No bo” – pomyśli sobie pracownik – „Po co zmieniać coś, co działało?!” – ergo – „Jest to bez sensu”).

Po pierwsze, sprawdzi się tutaj rewelacyjnie technika zamiany ról (KLIK!), którą przedstawiałam w ostatnim wpisie. Przyjrzyj się wprowadzanej zmianie z perspektywy niedoinformowanego pracownika.

Po drugie, będąc w butach Twojego odbiorcy zastanów się i zadaj sobie kilka pytań:

  1. a) Co wiesz?
  2. b) Czego nie wiesz?
  3. c) Czego chciałbyś się dowiedzieć?
  4. d) Czego się obawiasz?
  5. e) Co może zmienić się na lepsze a co na gorsze?
  6. f) Czy jest ustalony plan działania? Jaki jest plan działania? Jak będzie wprowadzana zmiana?
  7. g) Czy coś się zmieni w zakresie Twoich podstawowych obowiązków? W jaki sposób?

 

I po trzecie – skoro już wiesz, czego potencjalnie Twój odbiorca może nie wiedzieć zadbaj o zapewnienie odpowiedzi na te pytania. Pamiętaj, że nie biorą się one ze złośliwości i próby podkopywania Twojego autorytetu, tylko z potrzeby posiadania sensu i bycia doinformowanym.

Dbałość o odpowiednie poinformowanie Twojego partnera odpowiada na jego potrzeby bezpieczeństwa (wiem, co się dzieje i wiem, jak będzie wyglądać najbliższa przyszłość), przynależności do zespołu (poczucie, że jestem ważną częścią grupy), uznania i szacunku (czuję, że ktoś liczy się z moim zdaniem i je szanuje).

Człowiek, którego potrzeby zostają zaspokojone będzie bardziej skłonny do zaakceptowania nowego pomysłu i wykaże większą chęć do współpracy.

4 Komentarze

  • Bardzo przydatny temat i pokazuje, że tak naprawdę wiele w życiu zależy od tego, jak my to postrzegamy a postawy raz przyjęte ciężko jest zmienić, ale nie jest to niemożliwe. Warto spróbować przyjąć różne perspektywy, co może nam na wiele spraw otworzyć oczy i uświadomić nam, że nie istnieje coś takiego jak nieomylność.

Dodaj komentarz